Ostatni post był bardzo krótki, więc dzisiejszy będzie nieco dłuższy z racji tego, że nie pisałam ponad 11 dni! O tamtym weekendzie (nie tym co był, tylko jeszcze poprzednim), spędziłam go bardzo fajnie.  Spędziłam je z siostrą, babcią, mamą, częściowo z bratem, ciocią i rocznym kuzynem. Spacery z takim szkrabem są bardzo miłe. ;) Po południu wybrałam się na festyn na Hospicjum dla chorych dzieci. Kupiłam tam ciastka. Był kabaret, zespoły taneczne, a wcześniej dla najmłodszych klauny. :)
  Tydzień był po prostu nudnymi lekcjami, tzw. wolnymi. Zastępstwa, np. z matematyki również. Najczęściej na tych lekcjach - rysowałam, bazgroliłam coś w zeszycie lub po prostu siedziałam i się nudziłam.

  Piątek, czyli zakończenie roku, pójście do kościoła, później spotkanie na sali gimnastycznej, następnie odebranie świadectwa w klasie, rozdanie czekoladek (ja jedyna tak!) wszystkim nauczycielom. Potem kiedy wróciłam już do domu byłam w nim tylko godzinę, a kolejnie pojechałam z siostrą do babci. Najpierw dojechałyśmy przeszłyśmy pod galerię, wstąpiłyśmy do sklepu po okulary przeciwsłoneczne dla mnie. Następnie, kiedy szłyśmy do sklepu, w którym miałam sobie kupić parę rzeczy, zobaczyłyśmy graffiti starego kiedyś miasta, oraz jeszcze inne jedno. Zdjęcie pod teatrem, iii sklep. Potem oczywiście poszłyśmy do babci. Na kolację zrobiłyśmy pyszniutkie gofry i żeby Wam zrobić smaku także zrobiłam zdjęcia! :)
 
 Poniedziałek spędziłam dobrze, nie mówię, że bardzo. Padał deszcz więc co mogę powiedzieć - napisać. Tylko, dobre było to, że spotkałam się z Pauliną. Początek wakacji może nie idealny ale dobry. Ma podobno cały tydzień tak padać ale nie wierzę, że tak cały tydzień. Trzeba mieć optymistyczne myśli! Dziś zaczęłam także pisać pamiętniko-notatnik, w którym zapisywałam różne ważne lub mniej ważne zapiski. Po prostu to co mi wpadnie do głowy. To, co w danej chwili jest dla mnie ważne. Cytat, myśl, zapiska. Spontaniczny pomysł? Może, ale to moim zdaniem fajny pomysł!


















A Wam jak minęły te dni? :)

Ostatnie przemyślenia.

   Wszystkie moje posty są o moim życiu. Ten blog aż się prosi by zrobić nowy Tag, filmik. Monotonność, pisanie o spędzaniu danego okresu z życia, problemy, chwile, zdjęcia, momenty zachowane i opowiedziane właśnie tu. Na tym blogu. Można by stwierdzić, że to mój mały pamiętnik, ale taki, którego czytam nie tylko ja, ale jak na razie, to chyba tylko kilkanaście osób.
 
  Często zastanawiałam się, czy ten blog ma w ogóle sens? Po co go pisać, jak i tak mało kto go czyta? Z przyzwyczajenia? Nie! Z pasji. W tym roku myślałam tylko o tym by napisać nowy post, szybko się z kimś spotkać i wszystko zawalało naukę. Brak organizacji zrobił swoje.

  Zastanawiam się często nad jeszcze jedną, lecz pozytywną rzeczą. Mam mnóstwo pomysłów na książkę! Pomyślę o tym i najpóźniej zacznę jutro.

  Co do bloga!!! Przez kolejne dni będę się zastanawiała o nowych postach tag'ach lub filmikach. Myślę, a raczej wiem to, że w wakacje pojawi się mnóstwo tematów do poruszenia tu - na tym blogu. Brakuję tylko jednego, czytelników. :(

*Wiem, że notka krótka, ale to takie przemyślenia jak napisałam w temacie pościka. :)

Koniec poprawiania ocen! Wystawianie.

                                                                              Hei!
W końcu mogę do Was zwyczajnie napisać, nie myśląc cały czas o tym by albo jak najszybciej zrobić posta, lub odwrotnie robić posta - i myśleć o nauce na sprawdzian lub na najbliższą kartkówkę.
W tym tygodniu działo się troszeczkę. Albo coś musiałam zdawać... Na czwartek na przykład, musiałam się nauczyć ze średniowiecza, ale zapomniałam, że to z tego drugiego tematu a na dodatek miałam to zdawać na wycieczce, gdy chcę dostać 5, na koniec roku szkolnego. No więc, nauczyłam się, ale co z tego jak to z innego tematu? Bo tamten już poprawiłam (też na złą ocenę)... No ale, cóż nauczyłam się na piątek i zdałam! Bardzo się cieszę, bo to było przed ostatnia rzecz, którą musiałam zrobić by mieć pozytywną ocenę z plastyki.
Tak wiem, że zanudziłam Was, ale nie mogłam napisać nic ciekawszego, bo muszę dodać zdjęcia z całego tygodnia a jest ich mnóstwo! Poza tym filmik, który próbowałam nagrać nie udał mi się chyba po raz dwudziesty któryś, więc nie było sensu tego dziś kontynuować. Co do wycieczki, to muszę naprawdę przyznać, że była fajna. Pływaliśmy na motorówce, robiliśmy zdjęcia, mieliśmy rejs statkiem. ;) A jeśli chodzi ogólnie o bam, bam, buum: piątek 13-stego - to muszę wyrazić to, że nie wierzę w przesądy! Czy to wina kota, że jest czarny?! Albo, że gdy ktoś stłucze lustro będzie miał 7 lat nieszczęść! Bzdury, bzdury i jeszcze raz - bzdury! Nie wiem dlaczego, ale zawsze w piątek trzynastego mam szczęście lub fuksa. :D

A Wy jakie macie zdanie na temat Piątku Trzynastego lub przesądów? 
Macie już wszystko pozdawane?

Czas na zmiany! Nowe posty, nowe zdjęcia a przede wszystkim więcej! Dlaczego? Bo dostałam aparat! :)

   Od kilku dni do mojego życia wprowadziłam parę zmian; a mianowicie, chcę wprowadzić w moje życie zdrowy tryb życia, a bardziej szczególnie, codzienne ćwiczenia, zdrowe odżywianie. Oprócz tego nie poddawać się tylko dlatego, bo mam mało czytelników, komentatorów. Ważne jest dla mnie to by nawet chociaż jedna osoba to czytała! Wraz z zmianami zmienią się także posty, będzie ich więcej (ponieważ obecnie mam luz w szkole, oprócz przyrody, ale mniejsza z tym), i pojawiają się tzw. TAG'I oraz filmiki. Na najbliższy filmik chciałam by to był np. About Me, lub rzeczy, które mnie irytują lub coś np. do jakich krajów bym chciała pojechać, zwiedzić itp.
  Aparat?! Owszem! Chodź, dostałam go od siostry 1 czerwca wieczorem, to i tak mam już na nim mnóstwo zdjęć! Szczególnie chciałabym Wam pokazać, a pisząc inaczej, zaprezentować dwie sesje, jedne u babci a drugie w ogrodzie. Aparat, jest to Canon. Naprawdę bardzo się z niego cieszę i muszę powiedzieć, że jest genialny! Pozdrawiam :*









A Wy ostatnio też mieliście dużo zmian w swoim życiu?




Wroclove - Wrocław moimi oczami, wycieczka klasowa. ^^

                                                                                 No więc...
We Wrocławiu, było na prawdę pięknie. Przepraszam... Było przepięknie, ale muszę wszystko pisać od samego początku! Przecież, to blog o mnie. ;) A było to tak..:
Na zbiórkę się spóźniłam, ale spotkałam Marcię, przy autobusie, więc początek nie był do końca do bani. Weszłam do autokaru i muszę powiedzieć, że był on czysty i ładny miał wystrój, ale przede wszystkim dlatego, bo był on nowy. Ale to jego plus. Jechaliśmy ok. 4-5 godzin, ponieważ mieszkam prawie 50 coś kilometrów od Wrocławia. Prócz tego przerwy na stacjach benzynowych. Pierwszy raz, tak świetnie, mi się jechało autokarem, bo nie wiem czy wiecie, ale mam chorobę lokomocyjną. Zażyłam tabletkę, jak zawsze ale ta działała najlepiej do tej pory, bo zażyłam ,,LokoMobil''). No, ale to taka ciekawostka. Gdy przyjechaliśmy na 3 postój był to McDonald ^^, tak mam zdjęcia. Tak, kurczakburger zawsze spoko. Jak już byliśmy we Wrocławiu najpierw, byliśmy w muzeum, w którym widzieliśmy bitwę 3D z chłopami z kosami na chyba Rusków. Potem poszliśmy do 2-ch innych muzeów, i oglądaliśmy sztukę gotycką, romańską, oraz różne portrety, rzeźby itp. Potem Sky Tower oraz Galeria Handlowa.
Kiedy już dojechaliśmy, do schroniska, musieliśmy wszystkie rzeczy rzucić na łóżko, i zbiegnąć na zbiórkę, a później na kolacje. Na kolacji był duży wybór, bo od zrobienia sobie samemu kanapki z serem, salami, i wgl. Po pyszne naleśniki, płatki oraz pierożki. :* Później mieliśmy iść na fontanny, ale najpierw usłyszeliśmy krótki koncert rockowy w piwnicy obok zbiórki przy jadalni.
Fontanny były na prawdę przepiękne! Różno-kolorowe, wyglądały jak fajerwerki. By wejść do fontann, przez ''wejście'', przedzierał się piękny ''korytarz'', na powietrzu z kamienia i z... Liści drzew.
W autobusie było mi odrobinkę zimno, ale potem, przyjechaliśmy do schroniska i było ok. Zasnęłam o 3 nad ranem, ale było ok, nawet gdy spałam tylko niecałe 2 godz. ;)
Na drugi dzień zwiedzaliśmy Rynek, Ratusz, oglądaliśmy kamieniczniczki, ogrody, mosty.
Ogółem wycieczka UDANA!!!


A Wy co robiliście w czwartek i piątek? (29-30)